Wiersz 2

*   *   *

Podeszłam do drzewa
Pień dotknął policzka
Czekałam na myśli z boku

Ono śni bez słów mówiłeś
Zobacz czerwień żywą
Jak płomień
Jak tęsknota

Ono tęskni mówiłeś

Nie wierzyłam
Jego policzki moje dłonie młode
Szorstkie jak pień

Wiatr wiał nisko
Zimowo i szaro

Ono śpi bez snów mówiłeś

Nie wierzyłam